-Śpi?- zapytał Kadrę, gdy ta zeszłą do salonu
-Tak- ciężko westchnęła dziewczyna, siadając na fotelu
-Jak Ona mogła coś takiego zrobić?!- Justin potarł kark, patrząc na Kadrę.
-Sama tego nie rozumiem. Sophie jest w szoku, dobrze, że zasnęła.
-Tak, dobrze- mruknął i wbił wzrok w podłogę. A Kadra?
-Co tam?
-Czy Ona to robi przez tego Jasona?- szepnął, dalej patrząc w podłogę.
-Tak, skurwiel-syknęła przez zęby
-Nie lubisz Go?- energicznie spojrzał na Kadrę
-Nie, to totalny kretyn! Jest lalusiowaty i nawet nie umie zaopiekować się swoją dziewczyną. Laski lecą na Jego twarz, która moim zdaniem jest krzywa, jak Jego mózg.
Justin lekko zachichotał.
-No co?- Kadra również się śmiała.
-Nie, nic. Po prostu fajne jest to, że masz inne podejście, niż 75%dziewczy -uśmiechnął się
-Mój chłopak mówi tak samo- wysunęła język.
-Nie zgadnę- gitarzysta?- wyszczerzył się Justin
-Tak. Ej, skąd wiesz?- zaśmiała sie Kadra
-Strzelałem- również się zaśmiał
-Justin, wiesz co? Jesteś spoko -puściła oczko
-Hmm, Ty też- również puścił oczko
-Mam mdleć?- zażartowała.
Oboje Wybuchnęli śmiechem.
-A mogę Cię o coś zapytać?- Kadra spojrzała na Justina
-Pewnie- powtórzył gest
-Czy Soph Ci się podoba?- niepewnie szepnęła
-Umm, no wiesz... -plątał się
-No właśnie nie wiem, dlatego pytam - wysunęła język
-Jest sympatyczna- lekko uśmiechnął się Justin
-To prawda- mruknęła, jak terapeutka
- i ślicznie się uśmiecha- szerzej się uśmiechnął
-Tak - znowu to zrobiła
- i do tego ma boskie oczy- szeroko się uśmiechnął
-Czyli podoba Ci się- figlarnie się uśmiechnęła
-Tak- szepnął i spuścił głowę
-Stary! To świetnie1- Kadra podskoczyła z radości i klepnęła Justina po plecach.
-Nie wiem, czy świetnie, bo Ona i tam nie zechce ze mną być. - mruknął smutnie
-Czekaj! Co?!- Kadra była zdezorientowana, co okazała patrząc na Justina
-Niedawno rzucił Ją chłopak...
-To nie był chłopak tylko baba z kutasem- zażartowała dziewczyna, przez co oboje rozkładali się ze śmiechu
-Czyli mam szansę. Myślisz?
-Ja to wiem- triumfalnie oznajmiła Kadra
Telefon Justina zaczął dzwonić, więc odebrał połączenie.
-Kadra, musze jechać do wytwórni, ale jak Sophie się obudzi, to zadzwoń do mnie, proszę. Dobra?- Jus oznajmił patrząc na dziewczynę
-Jasne i dzięki za pomoc- uśmiechnęła się
"Jednak trzy dni później wydarzyło się coś, co skłoniło ją do wyjazdu do nieznanego miasta z jedną walizką i kilkoma kartkami, które mogły mieć jakieś znaczenie albo nie.
Odkryła trzeci list Garretta." * - Sophie odciągnęła się od czytania, ponieważ ktoś zapukał do drzwi Jej pokoju.
-Proszę!- oznajmiła i odłożyła książkę, wkładając zakładkę między kartki, na fragmencie, w którym skończyła czytanie.
Do Jej pokoju wtargnął Richard, który niczym strzałą znalazł się przy łóżku córki.
-Kochanie- mruknął zatroskany i wewnętrzną stroną dłoni zaczął gładzic Jej policzek. Sophie, jak się czujesz Robaczku?
-Dobrze- pisnęła i odgarnęła włosy z twarzy.
-Justin w wytwórni mi wszystko opowiedział. Kotku, może wznowimy terapię? -zaproponował zmartwiony ojciec.
-Nigdy!- bąknęła Soph i odwróciła twarz w stronę beżowej ściany
-Pragnę z całych sił Ci pomóc! A ta próba samobójcza...
-Jaka próba samobójcza?!- odsunęła się od taty. Po prostu się zamyśliłam!- protestowała. Mam się bardzo dobrze!- zapewniła patrząc ojcu w oczy.
-Ja prostu nie chcę, aby to się powtórzyło - wytłumaczył i ujął ręce córki w dłonie, po czym spojrzał na tuziny blizn.
-Wiem tatusiu, przepraszam- odparła nieco przygnębiona.
-Wspomnienie-
Wbiegła do domu całą zapłakana. Taty nie było, Kadra u cioci w Karolinie Północnej, Larry na Florydzie. Nie miałą komu się wyżalić, a właśnie tego dnia po raz pierwszy uderzyły Ją kpiny i wyzwiska znajomych. OD rozwodu rodziców wszyscy Ją wspierali, ale tego dnia tak nie było. "-Jesteś stuknięta, jak Twoja matka! -Matka Cię nie chciała, bo jesteś zjebana!" Przypominała sobie zdania wypływające z ust kolegów i zalewała się łzami.
Wbiegła do swojego pokoju i zakluczyła drzwi. W łazience, która byłą 'częścią' pokoju, jak zawsze leżały tam maszynki. Miały służyć do depilacji, ale Sophie użyła ich w innym celi. Siadając na rogu wanny delikatnie rozebrała maszynkę. Uzyskując żyletkę przyłożyła ją ostrzem do żył, po wewnętrznej stronie ręki. Zaciskając pięścią koszulkę u dołu - przecięła skórę.
-Koniec wspomnień-
-Nie musisz, tylko nie rób sobie krzywdy- ucałował czubek Jej nosa.
-Chodźmy na herbatę- lekko się uśmiechnęła i wyszli z pokoju do salonu.
* Nicolas Sparks "List w butelce"
wtorek, 26 listopada 2013
sobota, 9 listopada 2013
Częśc czwarta-" Nic nie jest, jakbyśmy chcieli"
-No więc-Kadra włożyła kawałek omletu do ust i spojrzała na Soph.
-Chodzi o to, że...-zawiesiła się. Rozstała się wczoraj z Jasonem, nie umiała o tym opowiadać.
-Na miłość boską, Kotku! MÓW- zirytowała się Kadra
-Wczoraj po zajęciach zerwał ze mną Jason. -szepnęła i skupiła swój wzrok na obrazie nad Nią.
-Co?! Dlaczego?!-była całkowicie zszokowana
-Nie było, jak kiedyś...
-Zajebie tego sukinsyna-syknęła i mocno przytuliła Sophie. Kadra nie znosiła Jasa, zawsze tak było. Była inna, niż dziewczyny ze szkoły. Słuchała rock 'a i metalu, a Jej chłopakiem był gitarzysta zespołu heavy-metalowego.
-Ja tak bardzo Go kocham-łkała w ramie przyjaciółki Sophie.
-Wiem Mycha, wiem-westchnęła głęboko. Idź, weź relaksującą kąpiel-odchyliła się od Soph
-Tak, to dobra myśl. -przeczesała włosy i odsunęła krzesło. Wstała od stołu i pokierowała się w stronę łazienki. Weszła do środka i za skluczyła drzwi.
Spojrzała w lustro i szczerze się przeraziła, bo nie wyglądała zbyt dobrze. Miała podpuchnięte oczy i roztargane włosy, które związane wcześniej w nierozplątany warkocz- wyglądały, jak siano lub też jak fryzury modelek na pokazach mody, na których bywała. Na jedno wychodzi.
Zdjęła z siebie wczorajsze ubranie i wrzuciła do kosza na brudy. Wyciągnęła z szuflady grzebień i zaczęła 'walkę' z włosami. Bardzo mocno ciągnęła za włosy, tak jakby celowo zadawała sobie ból. Gdy już Jej włosy były idealnie rozczesane, Sophie napuściła do wanny w rogu łazienki gorącej wody i wrzuciła musująca kulkę do kąpieli, o zapachu wanilii. Powoli wchodziła do wanny, aby nie poparzyć skóry. Ułożyła się wygodnie i oparła głowę o zagłówek. Jej długie, blond włosy do połowy były zanurzone w wodzie, a całe Jej ciało 'okryła' piana. Rzeczywiście zaczęła się relaksować. Przymknęła oczy i powoli sie uspokajała.
Nagle usłyszała pukanie.
-Co tam?-mruknęła otwierając oczy
-Mogę się włamać?- pisnęła Kadra
-Jasne-Soph zachichotała.
Chwilę później w łazience znalazła się Kadra, z nożem w dłoni.
-Do twarzy Ci, Skarbie- zażartowała Sophie
-O, zamknij się-jęknęła
-Ej!
-Co?!
-Dlaczego jesteś brudna?-Soph wybuchła śmiechem.
-No właśnie. Wezmę coś od Ciebie, okay? -Kadra spojrzała na przyjaciółkę w wannie.
-Pewnie- wysunęła język.
Kadra wyszła, a chwilę później Soph zakończyła kąpiel.
Owinęła się ręcznikiem i wyszła z łazienki, udając się do swojego pokoju. Z szafy wyciągnęła dresy i złoto-beżowy sweter.
-Sophie-Kadra krzyknęła z dołu
-Co?!
-Twój telefon ciągle dzwoni- jęknęła zirytowana
-Dobra, już idę- oznajmiła i zbiegła po schodach, do przyjaciółki.
-Masz- Kadra podała Soph telefon, który znowu zaczął dzwonić.
-Halo?
-Cześć Sophie- usłyszała niepewny głos Jasona
-Cześć-syknęła
-Słuchaj, bo Michael pyta dlaczego nie przyszłaś do szkoły?
-Bo nie miałam takiej ochoty!- warknęła zła
-To przeze mnie?- zająkał się
-Nie, no coś Ty! Po prostu dowiedziałam się, że Zębowa Wróżka nie istnieje i jestem tym załamana- pełna ironii odparła.
-Soph, spokojnie- jęknął Jas
-Boże, czego Ty w ogóle ode mnie chcesz?!- znowu wybuchnęła złością.
-Chciałem kulturalnie pogadać...- syknął z irytacją
-To nierealne. Siema. -zakończyła rozmowę.
Przykucnęła i zasłoniła twarz dłońmi.
-Ej, Rybko- Kadra przytuliła przyjaciółkę.
-Muszę się przejść - oznajmiła z dezorientacją.
-No dobrze- westchnęła Kad.
-Poczekasz na mnie?
-Jasne -uśmiechnęła się lekko
Soph wstała i wyszła do holu. Ubrała tam trampki i wyszła biegiem z domu.
Roger otworzył Jej furtkę , a Ona szybko pognała przed siebie.
Kiedy już była spory kawałek od domu, zwolniła tempo marszu. Szła z zamkniętymi oczami. Słyszał szum kół aut, jeżdżących ulicą.
Nagle usłyszała pisk opon. Obróciła się przerażona. Okazało się, ze weszła na środek jezdni. łzy zamazały cały Jej obraz.
-Sophie! Chryste Panie, co Ty wyczyniasz?!
Szybko otarła łzy i ujrzała bladego z przerażenie Justina.
-Soph/ -podszedł do Niej.
-E, Sophie?0- dziewczyna rzuciła się na Niego i mocno i przytuliła.
-Cii, spokojnie- Jus pocierał Jej plecy. Choć, odwiozę Cię do domu, okay. Odsunął się od dziewczyny. Wziął Ją za rękę i powoli zaprowadził do samochodu.
-Chciałaś się zabici?- zapytał zmartwiony, patrząc na Nią
-Nie-szepnęła i zalała sie łzami.
:3
-Chodzi o to, że...-zawiesiła się. Rozstała się wczoraj z Jasonem, nie umiała o tym opowiadać.
-Na miłość boską, Kotku! MÓW- zirytowała się Kadra
-Wczoraj po zajęciach zerwał ze mną Jason. -szepnęła i skupiła swój wzrok na obrazie nad Nią.
-Co?! Dlaczego?!-była całkowicie zszokowana
-Nie było, jak kiedyś...
-Zajebie tego sukinsyna-syknęła i mocno przytuliła Sophie. Kadra nie znosiła Jasa, zawsze tak było. Była inna, niż dziewczyny ze szkoły. Słuchała rock 'a i metalu, a Jej chłopakiem był gitarzysta zespołu heavy-metalowego.
-Ja tak bardzo Go kocham-łkała w ramie przyjaciółki Sophie.
-Wiem Mycha, wiem-westchnęła głęboko. Idź, weź relaksującą kąpiel-odchyliła się od Soph
-Tak, to dobra myśl. -przeczesała włosy i odsunęła krzesło. Wstała od stołu i pokierowała się w stronę łazienki. Weszła do środka i za skluczyła drzwi.
Spojrzała w lustro i szczerze się przeraziła, bo nie wyglądała zbyt dobrze. Miała podpuchnięte oczy i roztargane włosy, które związane wcześniej w nierozplątany warkocz- wyglądały, jak siano lub też jak fryzury modelek na pokazach mody, na których bywała. Na jedno wychodzi.
Zdjęła z siebie wczorajsze ubranie i wrzuciła do kosza na brudy. Wyciągnęła z szuflady grzebień i zaczęła 'walkę' z włosami. Bardzo mocno ciągnęła za włosy, tak jakby celowo zadawała sobie ból. Gdy już Jej włosy były idealnie rozczesane, Sophie napuściła do wanny w rogu łazienki gorącej wody i wrzuciła musująca kulkę do kąpieli, o zapachu wanilii. Powoli wchodziła do wanny, aby nie poparzyć skóry. Ułożyła się wygodnie i oparła głowę o zagłówek. Jej długie, blond włosy do połowy były zanurzone w wodzie, a całe Jej ciało 'okryła' piana. Rzeczywiście zaczęła się relaksować. Przymknęła oczy i powoli sie uspokajała.
Nagle usłyszała pukanie.
-Co tam?-mruknęła otwierając oczy
-Mogę się włamać?- pisnęła Kadra
-Jasne-Soph zachichotała.
Chwilę później w łazience znalazła się Kadra, z nożem w dłoni.
-Do twarzy Ci, Skarbie- zażartowała Sophie
-O, zamknij się-jęknęła
-Ej!
-Co?!
-Dlaczego jesteś brudna?-Soph wybuchła śmiechem.
-No właśnie. Wezmę coś od Ciebie, okay? -Kadra spojrzała na przyjaciółkę w wannie.
-Pewnie- wysunęła język.
Kadra wyszła, a chwilę później Soph zakończyła kąpiel.
Owinęła się ręcznikiem i wyszła z łazienki, udając się do swojego pokoju. Z szafy wyciągnęła dresy i złoto-beżowy sweter.
-Sophie-Kadra krzyknęła z dołu
-Co?!
-Twój telefon ciągle dzwoni- jęknęła zirytowana
-Dobra, już idę- oznajmiła i zbiegła po schodach, do przyjaciółki.
-Masz- Kadra podała Soph telefon, który znowu zaczął dzwonić.
-Halo?
-Cześć Sophie- usłyszała niepewny głos Jasona
-Cześć-syknęła
-Słuchaj, bo Michael pyta dlaczego nie przyszłaś do szkoły?
-Bo nie miałam takiej ochoty!- warknęła zła
-To przeze mnie?- zająkał się
-Nie, no coś Ty! Po prostu dowiedziałam się, że Zębowa Wróżka nie istnieje i jestem tym załamana- pełna ironii odparła.
-Soph, spokojnie- jęknął Jas
-Boże, czego Ty w ogóle ode mnie chcesz?!- znowu wybuchnęła złością.
-Chciałem kulturalnie pogadać...- syknął z irytacją
-To nierealne. Siema. -zakończyła rozmowę.
Przykucnęła i zasłoniła twarz dłońmi.
-Ej, Rybko- Kadra przytuliła przyjaciółkę.
-Muszę się przejść - oznajmiła z dezorientacją.
-No dobrze- westchnęła Kad.
-Poczekasz na mnie?
-Jasne -uśmiechnęła się lekko
Soph wstała i wyszła do holu. Ubrała tam trampki i wyszła biegiem z domu.
Roger otworzył Jej furtkę , a Ona szybko pognała przed siebie.
Kiedy już była spory kawałek od domu, zwolniła tempo marszu. Szła z zamkniętymi oczami. Słyszał szum kół aut, jeżdżących ulicą.
Nagle usłyszała pisk opon. Obróciła się przerażona. Okazało się, ze weszła na środek jezdni. łzy zamazały cały Jej obraz.
-Sophie! Chryste Panie, co Ty wyczyniasz?!
Szybko otarła łzy i ujrzała bladego z przerażenie Justina.
-Soph/ -podszedł do Niej.
-E, Sophie?0- dziewczyna rzuciła się na Niego i mocno i przytuliła.
-Cii, spokojnie- Jus pocierał Jej plecy. Choć, odwiozę Cię do domu, okay. Odsunął się od dziewczyny. Wziął Ją za rękę i powoli zaprowadził do samochodu.
-Chciałaś się zabici?- zapytał zmartwiony, patrząc na Nią
-Nie-szepnęła i zalała sie łzami.
:3
poniedziałek, 4 listopada 2013
Częśc trzecia-"Płacz mi pomaga"
Usiadła na środku puszystego, żółtego dywanu i wpatrywała się w brązową ścianę przed Nią.
Wtem Jej telefon 3razy zawibrował, dostała SMS-a
od: Justin Bieber]
Jak się czujesz?
do:Justin Bieber
Jest okay. Nie musisz się martwic. Zajmij się sobą! :-)
Wystukała treść wiadomości i nie czekając na odpowiedź wyłączyła telefon.
Celowo Go okłamała. Nie chciała żadnego kontaktu z Nim.
Wstała z dywanu, aby zamknąć drzwi, kluczem w zamku. Przekręciła klucz dwa razy i wyjęła go, odkładając na szafkę przy drzwiach. Pokierowała się w stronę ogromnego łózka, w prawym rogu, zaścielonego zielonym pledem. Położyła się na nim i zamknęła oczy. Chwile później pogrążyła się we śnie.
-Soph! Sophie jesteś tam? Już 8!-pan Richard gorączkowo nawoływał córki, pukając do drzwi. Jezu, co?-mruknęła zaspana, powoli siadając na łóżku.
-Sophie, spóźnisz się!-Richard krzyknął
-Moment!-wstała z łóżka i pokierowała się w stronę drzwi, które otworzyła.
-Sophie, kochanie-Richard westchnął z ojcowską miłością.
-Tato, nie mam ochoty iść do szkoły...-machnęła ręką. Jestem dorosła-spojrzała ojcu w oczy.
-To Twoja decyzja, ale lepiej byłoby, gdybyś poszło na zajęcia.
-Wiem, ale nie pójdę-prychnęła i trzasnęła ojcu drzwiami przed nosem.
Zaczęła rozglądać się za telefonem. Jej wzrok wodził po beżowych ścianach, białych meblach, aż natknął się na olbrzymi, turkusowy fotel, okryty żółtym kocem. Na nim leżała komórka Soph. Podeszła tam i włączyła telefon siadając na brzegu fotela. Od razu "zaatakowała' Ją fala SMS-ów i informacji o nieodebranych połączeniach i pozostawionych w skrzynce głosowej wiadomości. Najpierw je odsłuchała. Jedna szczególni Ją zdziwiła:
"Cześć Soph, nie wiem ile jeszcze masz zamiar mieć wyłączony telefon, ale martwię się. Oddzwoń, Justin. "
Następnie odczytywała kolejno wszystkie SMS-y. Oczywiście Kadra, najlepsza przyjaciółka Soph w bardzo ostry i wulgarny sposób dała do zrozumienia dziewczynie, ze się o Nią martwi. Sophie przywykła do tego, że Jej przyjaciółka taka jest i chichotała po cichu czytając od Niej wiadomości.
Wiadomości od Justina były całkowicie inne, bardzo miłe. Sophie była szczerze zdziwiona, ponieważ znali sie bardzo krótko, a och rozmowa trwała pare minut.
Soph nie była, jak inne nastolatki w Jej wieku. Nie podkochiwała się w Robercie Pattisonie, Taylorze Laurenia, czy Justinie Bieberze. Było to spowodowane tym, że miała na wyciągnięcie ręki świat show-biznesu i ludzi, którzy w nim żyją. Często bywała na koncertach nastoletnich idoli, takich jak Taylor Swift, Demi Lovato czy The Wanted, albo Carly Rey Jepsen. Nie było dla Niej nowością widzieć kogoś sławnego w swoim domu. Przywykła wręcz do tego i było to dla Niej rutyną. Często uczestniczyła w różnych galach i premierach filmów; na czerwonym dywanie czuła się swobodnie.
Ma to swoje plusy i minusy, o których dziewczyna doskonale wiedziała.
W pokoju Soph rozległo się pukanie do drzwi.
-Proszę!
-Panienko, ktoś do Ciebie-oznajmił Christopher
-Dobrze-uniosła głowę
Do Jej pokoju wtargnęła Kadra.
-Boże, żyjesz!-krzyknęła z ulgą i podbiegła do przyjaciółki, aby Ją przytulic.
-Jasne, że żyję-jęknęła Soph
Kadra odsunęła się i pacnęła Sophie w ramię.
-EJ, za co to?!-pisnęła Soph pocierając obolałe miejsce
-Za bycie idiotką! Martwiłam się, jak cholera!-westchnęła z irytacją dziewczyna
-Boże, przesadzasz-westchnęła Sophie machając dłonią, co zaowocowało kolejnym uderzeniem Kadry. Przestań, to boli!-krzyknęła.
-Martwiłam się i nie mogłam całą noc spać! Jesteś nieodpowiedzialna- syknęła Kadra
-Wiesz co? Chodź na śniadanie, a wszystko Ci opowiem- głęboko spojrzała w oczy przyjaciółki i obie wyszły do jadalni, na parterze.
-Dzień dobry, Patrick-Soph przywitała kucharza. Zrobisz coś dla nas?
-Oczywiście, a na co macie ochotę- uśmiechnął się
-Omlet z bekonem i jajkami-szepnęła z nadzieją w głosie Kadra.
Patrick zaśmiał się i spojrzał na Soph.
-JA poproszę sam omlet i może do niego jabłka. Nie mogę jeść, jak Kadra, bo będę jak trzydrzwiowa szafa-uśmiechnęła się.
-Ej, spalę to na siłowni -broniła się Kadra
-Ty tak, ale ja nie chodzę na siłownię!
Zaśmiały się obie.
Wtem Jej telefon 3razy zawibrował, dostała SMS-a
od: Justin Bieber]
Jak się czujesz?
do:Justin Bieber
Jest okay. Nie musisz się martwic. Zajmij się sobą! :-)
Wystukała treść wiadomości i nie czekając na odpowiedź wyłączyła telefon.
Celowo Go okłamała. Nie chciała żadnego kontaktu z Nim.
Wstała z dywanu, aby zamknąć drzwi, kluczem w zamku. Przekręciła klucz dwa razy i wyjęła go, odkładając na szafkę przy drzwiach. Pokierowała się w stronę ogromnego łózka, w prawym rogu, zaścielonego zielonym pledem. Położyła się na nim i zamknęła oczy. Chwile później pogrążyła się we śnie.
-Soph! Sophie jesteś tam? Już 8!-pan Richard gorączkowo nawoływał córki, pukając do drzwi. Jezu, co?-mruknęła zaspana, powoli siadając na łóżku.
-Sophie, spóźnisz się!-Richard krzyknął
-Moment!-wstała z łóżka i pokierowała się w stronę drzwi, które otworzyła.
-Sophie, kochanie-Richard westchnął z ojcowską miłością.
-Tato, nie mam ochoty iść do szkoły...-machnęła ręką. Jestem dorosła-spojrzała ojcu w oczy.
-To Twoja decyzja, ale lepiej byłoby, gdybyś poszło na zajęcia.
-Wiem, ale nie pójdę-prychnęła i trzasnęła ojcu drzwiami przed nosem.
Zaczęła rozglądać się za telefonem. Jej wzrok wodził po beżowych ścianach, białych meblach, aż natknął się na olbrzymi, turkusowy fotel, okryty żółtym kocem. Na nim leżała komórka Soph. Podeszła tam i włączyła telefon siadając na brzegu fotela. Od razu "zaatakowała' Ją fala SMS-ów i informacji o nieodebranych połączeniach i pozostawionych w skrzynce głosowej wiadomości. Najpierw je odsłuchała. Jedna szczególni Ją zdziwiła:
"Cześć Soph, nie wiem ile jeszcze masz zamiar mieć wyłączony telefon, ale martwię się. Oddzwoń, Justin. "
Następnie odczytywała kolejno wszystkie SMS-y. Oczywiście Kadra, najlepsza przyjaciółka Soph w bardzo ostry i wulgarny sposób dała do zrozumienia dziewczynie, ze się o Nią martwi. Sophie przywykła do tego, że Jej przyjaciółka taka jest i chichotała po cichu czytając od Niej wiadomości.
Wiadomości od Justina były całkowicie inne, bardzo miłe. Sophie była szczerze zdziwiona, ponieważ znali sie bardzo krótko, a och rozmowa trwała pare minut.
Soph nie była, jak inne nastolatki w Jej wieku. Nie podkochiwała się w Robercie Pattisonie, Taylorze Laurenia, czy Justinie Bieberze. Było to spowodowane tym, że miała na wyciągnięcie ręki świat show-biznesu i ludzi, którzy w nim żyją. Często bywała na koncertach nastoletnich idoli, takich jak Taylor Swift, Demi Lovato czy The Wanted, albo Carly Rey Jepsen. Nie było dla Niej nowością widzieć kogoś sławnego w swoim domu. Przywykła wręcz do tego i było to dla Niej rutyną. Często uczestniczyła w różnych galach i premierach filmów; na czerwonym dywanie czuła się swobodnie.
Ma to swoje plusy i minusy, o których dziewczyna doskonale wiedziała.
W pokoju Soph rozległo się pukanie do drzwi.
-Proszę!
-Panienko, ktoś do Ciebie-oznajmił Christopher
-Dobrze-uniosła głowę
Do Jej pokoju wtargnęła Kadra.
-Boże, żyjesz!-krzyknęła z ulgą i podbiegła do przyjaciółki, aby Ją przytulic.
-Jasne, że żyję-jęknęła Soph
Kadra odsunęła się i pacnęła Sophie w ramię.
-EJ, za co to?!-pisnęła Soph pocierając obolałe miejsce
-Za bycie idiotką! Martwiłam się, jak cholera!-westchnęła z irytacją dziewczyna
-Boże, przesadzasz-westchnęła Sophie machając dłonią, co zaowocowało kolejnym uderzeniem Kadry. Przestań, to boli!-krzyknęła.
-Martwiłam się i nie mogłam całą noc spać! Jesteś nieodpowiedzialna- syknęła Kadra
-Wiesz co? Chodź na śniadanie, a wszystko Ci opowiem- głęboko spojrzała w oczy przyjaciółki i obie wyszły do jadalni, na parterze.
-Dzień dobry, Patrick-Soph przywitała kucharza. Zrobisz coś dla nas?
-Oczywiście, a na co macie ochotę- uśmiechnął się
-Omlet z bekonem i jajkami-szepnęła z nadzieją w głosie Kadra.
Patrick zaśmiał się i spojrzał na Soph.
-JA poproszę sam omlet i może do niego jabłka. Nie mogę jeść, jak Kadra, bo będę jak trzydrzwiowa szafa-uśmiechnęła się.
-Ej, spalę to na siłowni -broniła się Kadra
-Ty tak, ale ja nie chodzę na siłownię!
Zaśmiały się obie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)