wtorek, 26 listopada 2013

Częśc piąta "Po prostu bądźmy dla siebie"

-Śpi?- zapytał Kadrę, gdy ta zeszłą do salonu
-Tak- ciężko westchnęła dziewczyna, siadając na fotelu
-Jak Ona mogła coś takiego zrobić?!- Justin potarł kark, patrząc na Kadrę.
-Sama tego nie rozumiem. Sophie jest w szoku, dobrze, że zasnęła.
-Tak, dobrze- mruknął i wbił wzrok w podłogę. A Kadra?
-Co tam?
-Czy Ona to robi przez tego Jasona?- szepnął, dalej patrząc w podłogę.
-Tak, skurwiel-syknęła przez zęby
-Nie lubisz Go?- energicznie spojrzał na Kadrę
-Nie, to totalny kretyn! Jest lalusiowaty i nawet nie umie  zaopiekować się swoją dziewczyną. Laski lecą na Jego twarz, która moim zdaniem jest krzywa, jak Jego mózg.
Justin lekko zachichotał.
-No co?- Kadra również się śmiała.
-Nie, nic. Po prostu fajne jest to, że masz inne podejście, niż 75%dziewczy -uśmiechnął się
-Mój chłopak mówi tak samo- wysunęła język.
-Nie zgadnę- gitarzysta?- wyszczerzył się Justin
-Tak. Ej, skąd wiesz?- zaśmiała sie Kadra
-Strzelałem- również się zaśmiał
-Justin, wiesz co? Jesteś spoko -puściła oczko
-Hmm, Ty też- również puścił oczko
-Mam mdleć?- zażartowała.
Oboje Wybuchnęli śmiechem.
-A mogę Cię o coś zapytać?- Kadra spojrzała na Justina
-Pewnie- powtórzył gest
-Czy Soph Ci się podoba?- niepewnie szepnęła
-Umm, no wiesz... -plątał się
-No właśnie nie wiem, dlatego pytam - wysunęła język
-Jest sympatyczna- lekko uśmiechnął się  Justin
-To prawda- mruknęła, jak terapeutka
- i ślicznie się uśmiecha- szerzej się uśmiechnął
-Tak - znowu to zrobiła
- i do tego ma boskie oczy- szeroko się uśmiechnął
-Czyli podoba Ci się- figlarnie się uśmiechnęła
-Tak- szepnął i spuścił głowę
-Stary! To świetnie1- Kadra  podskoczyła z radości i klepnęła Justina po plecach.
-Nie wiem, czy świetnie, bo Ona i tam nie zechce ze mną być. - mruknął smutnie
-Czekaj! Co?!- Kadra była zdezorientowana, co okazała patrząc na Justina
-Niedawno rzucił Ją chłopak...
-To nie był chłopak tylko baba z kutasem- zażartowała dziewczyna, przez co oboje rozkładali się ze śmiechu
-Czyli mam szansę. Myślisz?
-Ja to wiem- triumfalnie oznajmiła Kadra
Telefon Justina zaczął dzwonić, więc odebrał połączenie.
-Kadra, musze jechać do wytwórni, ale jak Sophie się obudzi, to zadzwoń do mnie, proszę. Dobra?- Jus oznajmił patrząc na dziewczynę
-Jasne i dzięki za pomoc- uśmiechnęła się



"Jednak trzy dni później wydarzyło się coś, co skłoniło ją do wyjazdu do nieznanego miasta z jedną walizką i kilkoma kartkami, które mogły mieć jakieś znaczenie albo nie.
Odkryła trzeci list Garretta." * - Sophie odciągnęła się od czytania, ponieważ ktoś zapukał do drzwi Jej pokoju.
-Proszę!- oznajmiła i odłożyła książkę, wkładając zakładkę między kartki, na fragmencie, w którym skończyła czytanie.
Do Jej pokoju wtargnął Richard, który niczym strzałą znalazł się przy łóżku córki.
-Kochanie- mruknął zatroskany i wewnętrzną stroną dłoni zaczął gładzic Jej policzek. Sophie, jak się czujesz Robaczku?
-Dobrze- pisnęła i odgarnęła włosy z twarzy.
-Justin w wytwórni mi wszystko opowiedział. Kotku, może wznowimy terapię? -zaproponował zmartwiony ojciec.
-Nigdy!- bąknęła Soph i odwróciła twarz w stronę beżowej ściany
-Pragnę z całych sił Ci pomóc! A ta próba samobójcza...
-Jaka próba samobójcza?!- odsunęła się od taty. Po prostu się zamyśliłam!- protestowała. Mam się bardzo dobrze!- zapewniła patrząc ojcu w oczy.
-Ja prostu nie chcę, aby to się powtórzyło - wytłumaczył i ujął ręce córki w dłonie, po czym spojrzał na tuziny blizn.
-Wiem tatusiu, przepraszam- odparła nieco przygnębiona.
                            -Wspomnienie-
Wbiegła do domu całą zapłakana. Taty nie było, Kadra u cioci w Karolinie Północnej, Larry na Florydzie. Nie miałą komu się wyżalić, a właśnie tego dnia po raz pierwszy uderzyły Ją kpiny i wyzwiska znajomych. OD rozwodu rodziców wszyscy Ją wspierali, ale tego dnia tak nie było. "-Jesteś stuknięta, jak Twoja matka! -Matka Cię nie chciała, bo jesteś zjebana!" Przypominała sobie zdania wypływające z ust kolegów i zalewała się łzami.
Wbiegła do swojego pokoju i zakluczyła drzwi. W łazience, która byłą 'częścią' pokoju, jak zawsze leżały tam maszynki. Miały służyć do depilacji, ale Sophie użyła ich w innym celi. Siadając na rogu wanny delikatnie rozebrała maszynkę. Uzyskując żyletkę przyłożyła ją ostrzem do żył, po wewnętrznej stronie ręki. Zaciskając pięścią koszulkę u dołu - przecięła skórę.

                              -Koniec wspomnień-

-Nie musisz, tylko nie rób sobie krzywdy- ucałował czubek Jej nosa.
-Chodźmy na herbatę- lekko się uśmiechnęła i wyszli z pokoju do salonu.




* Nicolas Sparks "List w butelce"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz