poniedziałek, 23 grudnia 2013

Częśc siódma- "Dajcie mi spokój!"

SCENA


-Proszę! Zgódź się!- Kad piszczała nad głową Soph, aby namówic Ją na imprezę.
-Boże, nie- jęknęła zmęczona
-Musisz się wyrwac! To już dwa tygodnie!- prosiła
-A co sie ubiorę?!- spojrzała podejrzliwie
-masz milion sukienek!
-No to chodź, sprawdzimy...- Sophie wstałą z fitela i pokierowała się w strone sosnowych drzwi. Otworzyła jedno skrzydło,a Kad drugie. Weszły do środka olbrzymiej garderoby. Przeszły na jej sam koniec, gdzie wisiały sukienki.

-Ja chce ta i tyle- tupnęła nogą Kadra ściągając z wieszaka czarną miniówkę z wiekami na dekolcie.
-Okay- zachichotała i ściągnęła różowo-złotą sukienkę z koronki i jedwabiu.


-masz zaproszenia?- Zapytała po raz setny Kadra w czasie jazdy do klubu.
-Boze, no tak!- jęknęła poirytowana


Dojechały do budynku i oniemiały.

-Twój tata wie co dobre- szepnęła Kadra
-Najwyraźniej- niepewnie odparła podchodząc do ochroniarza. Podała Mu wejściówki i mogły wejśc.

Do ich uszu dopłynęły przyjemne dżwięki muzyki serwowanej prze DJ-a. Podszedł do nich kelner i podał dwie szklanki trzykolorowych drinków.

-Zaczynamy zabawę- stuknęły szklanki i opróżniły je.

-No, no. Hej dziewczynki- przed Nimi stanął chłopak w dopasowanej koszulce i rurkach. Narzucił na siebie takze zielona koszulę .
-częsc- mruknęła Kadra
-No co Wy?!- podszedł blizej i rozpoznały w Nim Justina
-O, siemasz, stary- Kadra poklepała Go po plecach.
-Hej Justin- uśmiechneła się lekko Sophie.
-Zaczynamy zabawę?
-Jasne- obie pisnęły.


Alkohol lał sie strumieniami, przez co Sooph całkowicie się rozluźniła.


-Chodź, zatańczmy- wyciągnęła rękę do Jusa.

Wyszli na środek bocznego parkiety ich loży i rozpoczeli poruszanie sie w rytm muzyki. Skończyłą się piosenka "Stay the night " i zaczęła sie kolejna. Tym razem "We can't stop".

-Coś w tym jest- zasmiała sie Sophie
-Też tak myślę- zachichotał


Ona coraz blizej Niego kręciła biodrami, a On pocierał Jej plecy, aż do pośladków. W pewnym momencie- gdy kończyła się druga zwrotka podniósł Ją, a Ona oplotła nogi wokół jego bioder. Pokierował się w stronę drzwi prowadzącyh do hotelowej części budynku. Ciągle się kołysali. Zbyt dużo alkoholu, jak na jeden wieczór. Byli kompletnie pijani. Weszli do pokoju, który otworzył im ochroniarz.

Sypialnia byłą olbrzymia, ale większą jej częśc zajmowała ogromne łóżko zaścielone kaszmirowym pledem. Obok łóżka, po obu zstronach stały dwa niskie, kasztanowe stoliki. Na nich stały lampki. W rogu pokoju stała kasztanowa szafa, a w oknach wisiały rozpuszczone, burguntowe zasłony.

Opadli na łóżko.

-Jesteś śliczna- mruknął justin i nachylił się nad Sophie, aby Ją pocałowac. Oparł po obu stronach Jej głowy ręce, a Ona objęła swoimi Jego szyję. Jus złożył na Jej ustach niepwny pocałunek, ale Sophie szybko przejęła inicatywę. Obróciła ich i całowałą każdy milimetr jego szyi. Mruczał przy tym seksownie, jakby tworzył podkład muzyczny.
Teraz to On ich obrócił i naczylił sie do jej ucha.

-Pragnę Cię- szepnął

Sophie pisnęła i pociągnęła za Jego koszulkę. Ściągnęła ją, gdy sie odchylił i rozpięła guzik w Jego psodniach. On szybko je sciągnął ' kopnięciem w powietrzu' i rozpiął zamek w jej sukience. Pociągnął za falbanę u dołu u sukiena opadła. Nie odrywali od siebie ust, gdy rozpiął Jje stanik. Ona zaczęła ściągnac z Niego bokserki. Jus natomiast sciągnął Jej koronkowe figi i oboje byli nadzy.
Justin przeniósł swoje pocałunki na Jej nagie piersi. Lekko ssał prawy sutek, a całę Jej ciało okryło sie ciarkami. Następnie przeniósł swoją uwagę na lewą pierś robiąc dokłądnie to samo.

-Tak bardzo mnie pociągasz- mruknął i wszedł z Nia z pełną gracją. Oboje jęknęli.

Justin poruszał się w Niej, a Ona ruszała biodrami dopasowując się w Jego rytm ruchów. Pociągała za Jego włosy i głośno jęczała.
Poruszał się w Niej coraz szybciej.

-Ju-Justin- lekko podniosła się opierając swoje dłonie na Jego umięśnionych ramionach. Polizała Jego szyję, a następnie On zatopił się w Jej.

-Jezu, Soph- sapnął ciężko, gdy oboje doszli do momentu szczytu.


Dolna warga Soph zaczęła się trząśc, a Ona otuliła się rękoma i podkurczyła nogi.

-Chodź tutaj, Księżniczko- odchylił rąbek kołdry, a Soph sie tam wślizgnęła i mocno wtuliła się w Justina.

-Jesteś boska- ucałował jej czoło.

Ona tylko mruknęł i pogrązyłą sie we śnie.




-Moja głowa- jęknęła i niepwenie otworzyłą oczy. Ujrzała obok siebie spiacego Justina i odrazu się odsunęła. Na ramie łóżka zauważyła zużytą prezertwatywę. Aha!

Wstała z łóżka i ubrała na siebie koszulę Justina.
 
 





To jest ostatni rozdział przed światami, wie chce Wam Życzyć wszystkiego dobrego , spokojnych, zdrowych i rodzinnych świąt :3

3 komentarze:

  1. Świetne opowiadanie dlatego udostępniłyśmy adres twojego bloga na naszym www.fantazyjnyblog.blogspot.com ♥ Fore♥erka Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. Boskie jest to opowiadanie! uuwielbiam je tylko szkoda ze tak zadko rozdzialy :/
    pozdrawiam i weny zycze
    -Roxxy (tylko z innego konta) :p
    czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że rzadko, ale ja od razu, jak napisze na brudno przepisuję na komputer. Mam masę różnych obowiązków i często padam, ale piszę :_) Jesteś kochana :3

      Usuń